poniedziałek, 01 lutego 2010
Zimowe zabawy
Tosia za zimą nie przepada, nie lubi padającego śniegu, narzeka na mróz szczypiący w policzki. Na szczęście czasem da ją się namówić na zimowy spacer i zabawy na śniegu.
poniedziałek, 21 grudnia 2009
Choinka
Choinka już ubrana, podobnie jak w ubiegłym roku w słodkości, szydełkowe aniołki i własnoręcznie zrobione ozdoby. Wczorajszy wieczór upłynął na jej dekorowaniu. Tosia początkowo chętnie pomagała, ale szybko jej się znudziło. A tu Szprotka z choinką w tle :).
wtorek, 17 listopada 2009
Oko w oko z wiewiórką
Ostatni weekend spędziliśmy w Mielcu. Największą atrakcją weekendu okazały się wiewiórki, których pełno w mieleckim lasku.
Jesienny spacer
Jesienne portrety
Bliskie spotkanie z wiewiórkami
Wiewióry w całej okazałości
środa, 14 października 2009
Fotki - Wypad w Tatry
Ścieżka pod Reglami
Siwa Polana - poczatek Doliny Chochołowskiej
Nad górskim potokiem
Odpoczynek przy bacówce
Na szlaku
Skałołaz
Polana Chochołowska
Odpoczynek na Polanie Chochołowskiej
Na szlaku
Droga na dół
W drodze do Doliny Roztoki
Schronisko w Dolinie Roztoki - odpoczynek Maluchy pływają
Maluchy, jak wideć na poniższych zdjęciach, całkiem dobrze radza sobie "rzucone na głęboką wodę" (dosłownie).
niedziela, 30 sierpnia 2009
Warsztaty - fotki
Plac zabaw w ogrodzie hotelowym
Dogoterapia
Mini kino - właśnie zaczyna się Shrek
Ze zdobycznym serniczkiem
Tosia, Ania i Ciotka Klotka
Tańce - skakańce
Malowanie - Antosia i Antek :)
Próba przed wielkim występem
Czas na małe "co nieco"
Czas dla fotereporterów - dzieciaki z prf. Malcem i dr Januszewską
Sejsi zdjęciowej ciąg dalszy
W oczekiwaniu na upominki
Tosia też się doczekała na prezent
Więcej zdjęć można znaleźć TUTAJ.
wtorek, 25 sierpnia 2009
poniedziałek, 03 sierpnia 2009
Morza szum...
Ostatni tydzień lipca spędziliśmy nad morzem w Bobolinie, małej miejscowości niedaleko Darłówka. Wyjechaliśmy późnym wieczorem w piątek, na miejsce dotarliśmy wczesnym rankiem w sobotę.
Morze przywitało nas pochmurną i wietrzną pogodą, co nie zniechęciło nas do spaceru na plażę. Gdy Tosia zobaczyła morze od razu chciała zdejmować buty i biec do wody. Co chwila powtarzała: "Ile duzo wody, ile duzo piasku" Pierwszego dnia odwiedziliśmy też Darłowo (celem zrobienia zakupów) i Darłówko. W Darłówku przespacerowaliśmy się kawałek głównym deptakiem, przeszliśmy przez rozsuwany most, pooglądaliśmy statki. Jednak ogromny tłok sprawił, że szybko uciekaliśmy z powrotem do Bobolina.
Niedziela również była pochmurna i deszczowa. Większość dnia spędziliśmy na tarasie domku przy grilu. Tosia w między czasie zapoznawała się z nowymi koleżankami, które przyjechały na wakacje. Koleżanki były nieco starsze od Tosi i zostały nazwane przez Szprotkę Jagodową (od imienia) i Jabłuszkową (nikt nie wie dlaczego) dziewczynką. Mimo niesprzyjającej aury zaliczyliśmy popołudniu spacer plażą do pobliskich Dąbek.
Na szczęście w poniedziałek pogoda się poprawiła i można było z całym plażowym ekwipunkiem wyruszyć nad morze, a Tosia mogła w końcu popluskać się w wodzie. Temperatura wody nie robiła na niej wrażenia, po chwili była już cała mokra.
Kolejne dni były na przemian gorące, słoneczne i chłodne, pochmurne. Niezależnie od pogody przynajmniej raz dziennie byliśmy na plaży, a każdy taki spacer oznaczał konieczność przebrania Szprotki, która niezależnie od pogody i temperatury zaraz po wejściu na plażę wbiegała do wody i gdyby jej nie powstrzymać pewnie zanurzyłaby się cała.
A w słoneczne i ciepłe dni dużo czasu spędzaliśmy na plaży. Tosia obowiązkowo kilka razy wchodziła do wody. W przerwach taplania biegała między parawanami, kopała w piasku, bawiła się samochodzikami. Na plażę zabieraliśmy ze sobą również dmuchane zabawki - delfina i kaczkę. Tosia preferowała jednak pluskanie bez "wspomagaczy". DElfin chyba jedynie raz był zamoczony, dmuchana kaczka zaliczyła jedynie spacer na plażę i leżakowanie na piasku.
Deszczowa pogoda też nie była Szprotce straszna. Od czego w końcu są kalosze i płaszcz przeciwdeszczowy :). A najlepszą zabawą w deszczu i po deszczu było taplanie w blotku.
Po każdej takiej zabawie z gumiaków wylewaliśmy sporo wody, ubranie nadawało się jedynie do prania, a Tosia do gruntownego szorowania. Ale ile było z takiej zabawy radości, zgodnie z powiedzeniem dzieci są albo czyste, albo szczęśliwe. Tosia była zdecydowanie szczęśliwa :).
W czasie naszego pobytu nad morzem nie mogło oczywiście zabraknąć grająco - bujanych automatów i łakoci. Największym powodzeniem cieszyły się gofry, już nie z cukrem pudrem, ale z bitą śmietaną. Cóż z wiekiem wymagania rosną :).
Tosia zaprzyjaźniła się również z małym yorkiem - Zuzą, której właścicielką była Jabłuszkowa Dziewczynka - Marcysia. Zaczęło się od wspólnego wyprowadzania Zuzy na spacerki. Potem Tosia coraz śmielej bawiła się z nową czworonożną przyjaciółką. Osiągnięcie nie lada, do tej pory omijała wszelkie zwierzaki szerokim łukiem, a dzięki Zuzie udało się jej po raz pierwszy pogłaskać pieska.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. W sobotę po ostatnim spacerze plażą trzeba było wracać do Krakowa.
czwartek, 23 lipca 2009
Chrewt - fotki
Spacerek brzegiem jeziora
Na pomoście
Pluskanie w jeziorku
Z babcią, dziadziem i siostrzeńcami
Przejażdżka rowerkiem wodnym
Na zaporze w Solinie
czwartek, 16 lipca 2009
|